W duchu kwartetowego muzykowania …

10. Festiwal Goldbergowski zakończył koncert w wykonaniu kwartetu Arte dei Suonatori z solistką na pianoforte Petrą Somlai i Małgorzatą Klisowską – flet traverso. Liderzy orkiestry Arte dei Suonatori, polskiego zespołu muzyki dawnej, który słynie w całej Europie, wyodrębnili samodzielny kwartet, aby prezentować słuchaczom zachowane w literaturze muzycznej utwory muzyki kameralnej. Ich zdaniem to najdoskonalsza forma wspólnego muzykowania.

Jako pierwszy na koncercie zabrzmiał Kwartet smyczkowy C-dur op. 95 nr 3 Antona Reichy. Kompozytor pochodzenia czeskiego część swego życia spędził w Wiedniu. I to właśnie w tym okresie (1801-1805) powstał cykl jego sześciu kwartetów smyczkowych. Utwory stały się inspiracją dla późniejszych kwartetów Beethovena i Schuberta. I co warto dodać Reichę z Beethovenem przez całe życie łączyła przyjaźń. Ten ważny dla początku wieku także teoretyk muzyki wyprzedził swój czas, eksperymentował stosując w muzyce rzeczy wówczas zupełnie niespotykane: polirytmię, politonalność czy wręcz mikrotonalność. Słuchając Kwartetu C-dur miało się wrażenie, że późne kwartety Beethovena krążą wokół idei zapoczątkowanych przez Reichę. Muzyka zaskakująca, momentami zupełnie nieokiełznana i inspirująca. Takie też było wykonanie, w którym muzycy śmiało prezentowali pomysły kompozytorskie. W kwartecie nie może zabraknąć żadnego muzyka przewidzianego do wykonania w obsadzie. Taka jest jego natura. Beethovenowski Kwartet fortepianowy op. 16/b, który stanowi własną transkrypcję kompozytora wcześniejszego kwintetu na instrumenty dęte i fortepian, zabrzmiał jako drugi. I chwilę po rozpoczęciu, kiedy już trwaliśmy w zachwycie dźwięku pianoforte, będącego kopią instrumentu Antona Waltera z 1795 roku, nieoczekiwanie pękła struna w altówce. A w kwartecie nie mogło jej zabraknąć. I tak koncert musiał zostać przerwany, co dostarczyło słuchaczom nieoczekiwanych dodatkowych emocji. Jakże ludzkich …

Po przerwie, już z uzupełnioną struną, ponownie, już w całości wysłuchaliśmy Beethovenowskiego kwartetu. Nie ukrywam, że to, co Petra Somlai czyniła na kopii walterowskiego instrumentu, było fascynujące. Dźwięk to bowiem zupełnie inny niż na współczesnym fortepianie. O wiele bardziej subtelny, który idealnie wpasował się i współgrał z pozostałymi instrumentami. Dobrze, że możemy zbliżać się poprzez kopie instrumentów z epoki do idiomu brzmieniowego tamtych czasów. Petra Somlai z pewnością jest jedną z najbardziej interesujących pianistek młodego pokolenia, która specjalizuje się w grze na wczesnych fortepianach. Na Festiwalu Goldbergowskim tego typu instrument zabrzmiał po raz pierwszy. Na zakończenie wysłuchaliśmy aranżacji Symfonii g-moll KV 550 Wolfganga Amadeusza Mozarta, którą stworzył Johann Nepomuk Hummel. Zabrzmiały: pianoforte, flet traverso, skrzypce i wiolonczela. Sztuka aranżacji była niezwykle popularna i nadal kompozytorzy i muzycy chętnie po nią sięgają. Jednak wówczas, gdy nie było możliwości zakupu płyty czy sięgnięcia do internetu po ulubioną muzykę, wspomagano się tego typu zabiegami, aby ponownie usłyszeć to, co się podobało. Łatwiej wykonać ulubioną symfonię w małym składzie podczas domowego muzykowania. Do takich ulubionych utworów, już po śmierci Mozarta, należała jego symfonia. Było to interesujące doznanie i na pewno przyniosło wiele radości zgromadzonym na koncercie słuchaczom. I tak oto dobiegł końca kolejny Festiwal Goldbergowski. Bogaty w muzyczne doznania, inspirujący do kolejnych osobistych poszukiwań tego, co jeszcze mało znane, a warte poznania. Dziękujemy za to i czekamy na kolejny festiwal. Już za rok!

fot. Małgorzata Jonczyk

20150906-_MG_721720150906-_MG_721320150906-_MG_714620150906-_MG_713920150906-_MG_717320150906-_MG_7189